W I. półroczu tego roku w Szczecinie i Świnoujściu przeładunki spadły o blisko 19 proc. W Gdyni po siedmiu miesiącach były o prawie 21 proc. mniejsze niż roku temu.
Nieco więcej pracy niż w ubiegłym roku miały tylko firmy przeładunkowe w Gdańsku, bo tamtejszy port zanotował w I półroczu wzrost o około 1,5 proc. Jeśli te tendencje się utrzymają, to Szczecin i Świnoujście po ubiegłorocznym wzroście zanotują spadek przeładunków.
Dla Gdańska kontynuacja lekkiego wzrostu to szansa na zatrzymanie trwającego od lat spadku przeładunków, wynikającego głównie z mniejszego eksportu węgla. Z kolei Gdynia zanotuje zapewne drugi z rzędu spadek obrotów towarowych.
– Widoczny kryzys w przeładunkach rozpoczął się w II półroczu 2008 roku, powodując ich spadek w całym roku do 15,4 mln ton, i trwa nadal. Przeładunki w bieżącym roku zmniejszą się w stosunku do roku 2008 o kolejne około 10 proc. Poszczególnych grup ładunkowych i terminali dotyczy to w różnym stopniu. Z punktu widzenia zarządu portu, którego znaczna część przychodów jest denominowana w dolarach i euro, finansowe skutki kryzysu zostały w dużym stopniu złagodzone spadkiem wartości złotego – mówi Walery Tankiewicz, wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia.
Spółki zarządzające dużymi morskimi portami, czyli Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, Zarząd Morskiego Portu Gdańsk i Zarząd Morskiego Portu Gdynia, to firmy państwowe. Żyją z opłat portowych płaconych przez armatorów i z wynajmu nieruchomości portów firmom przeładunkowym czy spedycyjnym.
W latach 2005–2008 osiągały przychody do 150 mln zł rocznie. I one, i ich klienci mogliby zarabiać lepiej nawet w kryzysie, gdyby nie kilka systemowych ograniczeń, których likwidacja wymaga zmiany prawa lub inwestycji w infrastrukturę.
Dlaczego zasady opłacania VAT przy imporcie zmniejszają konkurencyjność polskich portów? Co z pewnością odbiera towary portom w Gdańsku i Gdyni ? Dlaczego kontrahenci niechętnie korzystają z naszych portów ?
Ireneusz Chojnacki
Więcej: Gazeta Prawna 17.08.2009 (159) – forsal.pl – str.A2-A3