Iwona Aleksandrzak:
Czy można w domu amatorskimi technikami stworzyć parodię popularnego filmu, np. „Ogniem i mieczem”, i jednocześnie nie naruszyć praw autorskich? Podobnych amatorsko zmontowanych filmów można na YouTube znaleźć tysiące. Mimo że bawią one internautów, administratorzy stron coraz częściej je blokują. Czy słusznie?


Rafał Wysocki*:

Parodia, jako przejaw działalności twórczej, jest samodzielnym dziełem, inspirowanym cudzym utworem. Jeżeli naśladuje ona np. styl dzieła pierwotnego, a jej autor sam ją nakręcił, wyreżyserował poszczególne scenki, przygotował scenografię, opracował scenariusz i napisał dialogi, to nie podlega ona w ogóle ocenie z punktu widzenia naruszenia praw autorskich. Nieco inaczej sytuacja wygląda, kiedy bezpośrednio wykorzystujemy fragmenty pierwotnego dzieła. Polskie prawo autorskie dopuszcza jednak i taką możliwość. Można wykorzystywać fragmenty na zasadzie prawa cytatu. Należy wtedy koniecznie podać źródło oraz imię i nazwisko autora.

Jak długi może być cytowany fragment?

Ustalenie, jak długi może być taki fragment, jest proste. W ustawie nie ma żadnej informacji o tym, jaki procent pierwotnego dzieła może stanowić cytat. Utwór, który powstanie w wyniku zaczerpnięcia cytatu, zawsze jednak musi mieć charakter nowego, indywidualnego, oryginalnego i twórczego dzieła. Dopiero po uwzględnieniu tych przesłanek można ocenić, czy mamy do czynienia z plagiatem czy nie.

Czy w parodii można wykorzystywać imiona i wizerunki bohaterów pochodzących z pierwotnego dzieła? Czy zagraniczne serwisy internetowe mogą blokować parodie stworzone przez polskich internautów, nawet jeśli utwory te nie naruszają polskiego prawa ? Czy sytuacja blokowania treści przez właścicieli powinna być unormowana w polskim prawie autorskim?

*Rafał Wysocki, radca prawny, specjalizuje się w prawie nowych technologii
Więcej: Dziennik Gazeta Prawna 19.05.2010 (96) – str. B9

Regulamin portalu internetowego jest ważniejszy od prawa autorskiego

Add Your Comment