Prokuratura Rejonowa w Warszawie postawiła byłemu dziennikarzowi „Dziennika” – Leszkowi Kraskowskiemu, zarzut rozpowszechniania bez zgody sądu materiałów z postępowania przygotowawczego. Zgoda na wgląd w akta sprawy, zdaniem prokuratury, dotyczyła jedynie możliwości zapoznania się z nimi, a nie upowszechniania zawartych tam informacji. Sprawa dotyczy cyklu trzech tekstów o aferach w Samoobronie.
W tym roku to już kolejny przypadek postępowania przeciwko dziennikarzowi, który ujawnił informacje ze śledztwa. Obecne brzmienie art. 241 kodeksu karnego przewiduje karę nawet do dwóch lat pozbawienia wolności dla osób, które bez zezwolenia rozpowszechniają publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym.
– Dopiero jeżeli informacje zostały ujawnione na rozprawie, nie ma przeszkód, żeby je ujawnić. Inaczej jest, jeśli sprawa toczy się przy drzwiach zamkniętych – tłumaczy prof. Piotr Kruszyński.
– Przepis zakazuje ujawniania informacji, ale jeśli dziennikarz samodzielnie dotrze do tych samych danych, może je ujawnić. Sprawy z art. 241 są jednak najczęściej umarzane – podkreśla dr Michał Zaremba z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Czy dotychczasowa praktyka dowodzi, że możliwe jest wykazanie, że dziennikarz uzyskał informacje w sposób nielegalny ? W jaki sposób są uregulowane możliwości dostępu do akt w innych krajach ? Co ma zmienić przygotowana przez resort sprawiedliwości nowelizacja kodeksu karnego ? Jakie stanowisko zajmował w sprawach przeciw dziennikarzom Europejski Trybunał Sprawiedliwości ?
Iwona Aleksandrzak, Katarzyna Wójcik-Adamska
Więcej: Dziennik Gazeta Prawna 16.06.2010 (115) – str. B7